Wstęp
Znam dwoje pisarzy polskich, których uwielbiam za "muzyczność" ich książek: Marię Kuncewiczowa oraz Jarosława Iwaszkiewicza. Zarówno w rytmie i melodii zdań, jak w przekładaniu utworów muzycznych na język prozy są mistrzami niezrównanymi. Do "Cudzoziemki" Kuncewiczowej wracam co jakiś czas i zawsze lektura tej znakomitej książki jednakowo mnie wzrusza. Wiedziałam, że warstwa muzyczna powieści Kuncewiczowej ma odpowiednik w pewnych faktach jej biografii, i bardzo byłam ciekawa, jaką rolę spełniała muzyka w jej życiu. Maria Kuncewiczowa wiele podróżuje, toteż niełatwo o spotkanie z nią i dłuższą rozmowę. Parę lat temu widziałam ją na wieczorze autorskim w Związku Literatów, byłam tak oczarowana jej sposobem wypowiadania się, dystynkcją i wdziękiem, że poprosiłam jej siostrzenicę, panią Annę Mańkowską, o pomoc w nawiązaniu z Kuncewiczowa bliższego kontaktu. Okazja taka wkrótce się zdarzyła i mogłam zaspokoić przede wszystkim swoje zainteresowania muzycznymi przeżyciami znakomitej pisarski.
Maria Kuncewiczowa .